Zaczek nasz dom - uwagi Kazimierz Wierzbicki

 “Żaczek – nasz dom” : uwagi współautora

 

Wspomnienia byłych mieszkańców DS “Żaczek” wydane z okazji 90-lecia naszego akademika to pozycja wyjątkowa. Słowa uznania należą się przede wszystkim Danusi Górszczyk i Staszkowi Szlezyngierowi za wykonanie tego wielkiego przedsięwzięcia. Chwała im za to!

Książka zawiera wspomnienia kilkudziesięciu absolwentów Uniwersytetu, którzy przez kilka lat mieli przywilej zamieszkiwania w naszym legendarnym akademiku. Wśród nich jest również moja skromna osoba.

Nasz dom” jest wydrukowany na dobrej jakości papierze, w twardej oprawie i zawiera sporą ilość zdjęć. Jest to egzemplarz którego zapewne nie powstydzilaby się żadna większa firma wydawnicza.

Żeby jednak nie przechwalic tego dziela, niech mi wolno będzie przez moment pełnić rolę advocatus diaboli.

Każdy artykuł w książce zaopatrzony jest oczywiście nazwiskiem autora oraz okresem czasowym zamieszkiwania w “Żaczku”. Myślę, że przydałoby się tu jeszcze nieco więcej informacji. Prawie każdy z autorów był działaczem ZSP, Samorządu Mieszkańców lub innych organizacji. Niektórzy zaangażowani byli w dzialalność artystyczną, twórczość literacką, itp. Tak więc przy każdym nazwisku przydałoby się parę słów wyjaśniających jaką funkcję pełniła dana osoba lub w jakiej dziedzinie była zaangażowana.

Rozumiem również, że wydawcy byli ograniczeni czasowo. Książka musiała ukazać się na 90-lecie akademika. Być może z tego względu nie zawiera ona skorowidzu nazwisk, który zapewne bardzo by się przydał.

Autorzy opisują wydarzenia, które miały miejsce kilkadziesiąt lat temu a że pamięć ludzka jest zawodna można czasami natrafić na drobne błędy

chronologiczne. Przykładowo, we wspomnieniach Staszka Rewera o wydarzeniach marcowych 1968 r. podane jest, że rozpędzenie demonstracji studenckiej zmierzającej na rynek staromiejski oraz wtargnięcie pałkarzy władzy ludowej do Collegium Novum miało miejsce w piątek 15-go marca. W istocie wydarzyło się to 13-go (feralna “13”!), w “czarną” krakowską środę.

Jak w każdym zbiorze wspomnień autorstwa różnych osób “Nasz dom” ma teksty lepsze i gorsze. Niektóre artykuły zawierają nieistotne szczegóły – są nieco nudnawe. Osobiście bardzo mi się podobają “Wspomnienia dziewczyny z Piasta” Barbary Młodzińskiej-Dębickiej, która mieszkała w Żaczku tylko kilka miesięcy. Ładnie napisane i “od serca”.

Niektóre artykuły mają niewiele wspólnego z samym Żaczkiem”. Kazik Pastuszczak opisuje historię studenckiego teatru “Pleonazmus”, którego z Żaczkiem łączyło jedynie to, że odbywał tam swoje próby i posiadał odpowiedni magazyn. Takie wspomnienia pasowałyby idealnie do jakiejś monografii o kulturze studenckiej lat 70. “Abisynia i inni” Mariana Toporka, mimo że ciekawie napisana, poświęcona jest w większości przeżyciom na stadium wojskowym UJ oraz przygodom na letnich obozach wojskowych.

Autorzy relacjonują niekiedy co się działo poza “Żaczkiem” – opisują niepokoje społeczne, ważne wydarzenia w kraju, itp. Marzec’68 powraca wielokrotnie, są wzmianki o wydarzeniach grudniowych 1970 a Dominika Stoszak wspomina dzień, w którym kardynał Karol Wojtyła został wybrany papieżem. Szkoda, że nie ma prawie nic o “Żaczku” w okresie pierwszej “Solidarności” i tworzenia się Niezależnego Związku Studentów (1980-81).

Przechodząc do ogólnych wniosków z lektury “Naszego domu” warto zastanowić się dlaczego olbrzymia większość wspomnień dotyczy drugiej połowy lat 60. oraz dekady lat 70.

Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie. Co do pokolenia żaczkowiczów, którzy studiowali w Krakowie w latach 50. lub wcześniej odpowiedż jest prosta. Czas jest nieubłagany i olbrzymia większość tych kolegów odeszła już na zawsze.

Lata 60. opisane są dość obszernie. Jest to okres rozkwitu studenckiej kultury – kabarety, teatrzyki, zespoły muzyczne oraz last but not least coroczne juvenalia, które nawiasem mówiąc odbywały się już pod koniec lat 50. Wszystko to zapewne integrowało środowisko akademickie i stworzyło więzi, które nie zniknęły nawet po zakończeniu studiów.

Omawiana dekada to również bunt studencki w marcu 1968. Nietrudno zrozumieć, że wydarzenia te wywarły olbrzymi wpływ na psychikę, poglądy społeczno-polityczne oraz postawy moralne wielu przedstawicieli naszego środowiska.

Wreszcie lata 70. - kiedy “Polska rosła w siłę a ludziom żyło się dostatniej”. Nie były to już mroczne czasy stalinowskie ani siermiężne rządy Gomułki. Życie studenckie kwitło, mieliśmy więcej towarów w sklepach, wyjazdy zagraniczne stały się bardziej dostępne. Niektórzy dorabiali nieco w spółdzielni “Żaczek” ale nikt się specjalnie nie uganiał za dodatkowym groszem co zaczęło być modne po transformacji ustrojowej. Skromne stypendia pozwalały na trochę luzu i rozrywki kulturalne. Ludzie mieli czas na życie towarzyskie. Chyba to wszystko wyjaśnia fakt dlaczego pokolenie tej dekady tak bardzo zżyło się między sobą. Jak wiadomo, w Krakowie istnieje stowarzyszenie “Nasze piękne lata 70.” (NPL-70), które organizuje coroczne zjazdy. Większość autorów “Naszego domu” zamieszkiwała Żaczek właśnie w tym okresie. Jeżeli nawet zaczynali studia w latach 60., to kończyli je po roku 1970.

Na koniec warto się zastanowić dlaczego byli mieszkańcy Żaczka utrzymują ciągle kontakt między sobą i oraganizują regularne spotkania. Chyba należy zacząć od samego Krakowa – miasta, które przez ostatnie dziesięciolecia zachowało swoją integralność i specyficzny charakter. Warszawa lat 30. ubiegłego wieku i Warszawa powojenna to dwa różne miasta. Inaczej jest z Krakowem, któremu los oszczędził zniszczeń wojennych. W Krakowie, w odróżnieniu od stolicy, istnieje bardzo wyraźne centrum (Stare Miasto) – jest to ośrodek życia kulturalno-artystycznego, działalności handlowej i gastronomicznej jak również miejsce wielu atrakcji turystycznych. Istotne jest także to, że w okresie II wojny i później Kraków nie doznał takich zmian demograficznych jak Warszawa i szereg innych miast Polski.

Jeżeli posłużymy się znowu przykładem stolicy to domy studenckie Uniwersytetu Warszawskiego znajdują się w dużej odległości od głównych budynków uczelni. Pewną legendą cieszy się akademik UW przy ulicy Kickiego (zwany również “kicem”), gdzie w latach 60. odbywały się spotkania z partyjnymi dziennikarzami na których Adam Michnik zadawał podchwytliwe pytania. Znajduje się on jednak po drugiej stronie Wisły, kilka ładnych kilometrów od głównego kampusu, a na dodatek położony jest w niezbyt atrakcyjnej dzielnicy Grochów.

Zupełnie inaczej jest w Krakowie. Jak wiadomo z Żaczka na starówkę idzie się szybkim krokiem 10 minut. Tak więc rano można było pójść na zajęcia, wrócić do akademika na obiad, następnie udać się znowu na popołudniowe lub wieczorne

wiczenia aby następnie wrócić do Żaczka i zaliczyć jakiś występ artystyczny w klubie.

W Warszawie akademiki znajdują się daleko od głównego kampusu i klubów studenckich (często na przedmieściach). W “Żaczku” nie tylko kluby byly na miejscu ale i siedziby organizacji studenckich a do Jagiellonki dochodziło się w parę minut spacerkiem. Wszystko w jednej “kupie”. Nietrudno więc zrozumieć, że sprzyjało to integracji środowiska. Ludzie mieli więcej czasu na życie towarzyskie i rozrywki kulturalne. Ale to nie wszystko. Trzeba jeszcze wspomnieć o atmosferze tego magicznego miasta gdzie na każdym kroku zderzamy sie z historią i odwiedzamy kultowe kawiarnie, knajpy, teatry, kabarety. W którym innym mieście mógłby zaistnieć człowiek-legenda pokroju Piotra Skrzyneckiego? Krótko mówiąc nie należy się dziwić, że Kraków od dawna ma opinię najlepszego miejsca na studia w całej Polsce. Po kilku latach pobytu każdy gromadzi tutaj pokaźny zapas fascynujących wspomnień do których warto powracać. Owocem tego jest właśnie ta książka.

 

Kazimierz Wierzbicki

Providence, USA

(historyk, w Żaczku 1969-1974)

 

wierzbi@verizon.net