Jan Mazur OSPPE Homilia wygłoszona 22 września 2018 r. w bazylice Na Skałce w Krakowie

Jan Mazur OSPPE

Homilia wygłoszona 22 września 2018 r. w bazylice Na Skałce w Krakowie podczas Mszy św. w intencji byłych mieszkańców „Żaczka”, którzy odeszli do wieczności

Chrystus przemieni zniszczalne w niezniszczalne...

Siostry i Bracia, Koleżanki i Koledzy, wszyscy uczestnicy tej świętej Liturgii w bazylice Na Skałce! Proponuję, byśmy raz jeszcze wsłuchali się w to, co z natchnienia Bożego mówi św. Paweł Apostoł w Liście do Koryntian (1 Kor 15, 35-37. 42-49). Jego słowa są jakby odpowiedzią na pytania, które rodzą się w naszych myślach, kiedy modlimy się o życie wieczne, o szczęście wieczne dla naszych bliskich, przyjaciół - byłych mieszkańców Domu Studenckiego „Żaczek”.

Jak zmartwychwstają umarli? W jakim powrócą ciele? Czyż nie są to także nasze pytania. Chcielibyśmy to wiedzieć... Wierzymy bowiem w zmartwychwstanie ciała i życie wieczne. Tymczasem odpowiedź Apostoła jest zaskakująca a nawet nieco bulwersująca. Temu, który stawia tego rodzaju pytania, odpowiada: o, niemądry; o nierozumny! Zasiewa się ciało podległe zniszczeniu, powstaje zaś ciało niezniszczalne; sieje się ciało pozbawione zaszczytów, niechwalebne – powstaje chwalebne, okryte chwałą; sieje się ciało słabe – powstaje mocne; zasiewa się ciało podległe zmysłom – powstaje ciało podległe duchowi. Tak oto pierwszy człowiek, Adam, stał się istotą żywą, duszą żyjącą, zaś ostatni Adam jest duchem ożywiającym, duchem dającym nowe życie.

Cóż my z tego rozumiemy? Chyba niewiele! Rzeczywistości duchowej nie da się opisać w kategoriach samego tylko intelektu, gdyż jest on skrępowany uwarunkowaniami materii. Jednakże z pomocą przychodzi dar wiary, łaska wiary, jaką każdy z nas otrzymał od Boga... Stało się tak dzięki pośredniczącej roli rodziców, Kościoła, środowiska, w którym wzrastaliśmy i w którym upływa nasze życie... Wiara bowiem upewnia nas w przekonaniu, że ostatnim, prawdziwym Adamem, który daje nowe życie duchowe jest sam Jezus Chrystus. On swoim słowem zasiewa to, co zniszczalne, aby z tego powstało niezniszczalne. Jednak zniszczalne, ziemskie jest najpierw, zaś duchowe, niezniszczalne jest potem; duchowe jest niejako uzależnione od tego, co ziemskie.

Chodzi o to, abyśmy pozwolili, by Jezus Chrystus zasiał w naszych sercach swoje zbawcze słowo. Odczytując dzisiejszy fragment Ewangelii (Łk 8, 4-15), nie możemy nie przejąć się znaczeniem owej przypowieści o siewcy.

Oto Siewca, Jezus Chrystus, wychodzi, aby siać ziarno słowa dającego życie wieczne. A gdy sieje, jedno z ziaren pada na drogę i zostaje podeptane, a ptaki wydziobują je. W tym miejscu Chrystus wyjaśnia, że droga oznacza tych, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni.

Gdy Boski Siewca sieje swoje słowa, bywa, że któreś z nich pada na skalisty grunt i gdy wzejdzie, zaraz usycha, bo nie ma wilgoci. Skałę oznaczają ci, którzy gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili próby, odstępują, wycofują się, tracą wiarę.

Ziarno słowa Bożego może upaść także między cierniste osty, które wyrastając razem z nim, powodują jego zduszenie, zniszczenie. Obraz cierni oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą i nie wydają owocu, nie osiągają dojrzałości, bo przytłaczają ich troski doczesne, bogactwa i ziemskie rozkosze życia.

Ale jeśli ziarno Ewangelii pada na ziemię żyzną, wtedy wydaje wspaniały owoc, plon stokrotny. Ta sytuacja oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa Bożego, sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i dzięki wytrwałości przynoszą plon, wydają zbawienny owoc.

Koleżanki i Koledzy, ukochani Bracia i Siostry, gdzie jesteśmy? Na twardej, ubitej drodze? Na gruncie skalistym? Między ciernistymi chwastami? Czy też na żyznej, urodzajnej roli?

Dzisiaj w kalendarzu liturgicznym wspominamy błogosławioną Bernardynę Marię Jabłońską (1878-1940), współzałożycielkę Zgromadzenia Sióstr Albertynek. Wraz ze św. Bratem Albertem (Adamem Chmielowskim) odkryła w ludziach najbardziej ubogich, wykluczonych, zmarginalizowanych zranione oblicze samego Chrystusa, i prawdę o tym obliczu przyjęła sercem szlachetnym i dobrym, przynosząc zbawienny owoc dzięki wytrwałości. Zasiała w swoim sercu to, co słabe, zniszczalne, by doczekać się wspaniałego plonu, osiągnąć moc świętości i zdobyć niezniszczalny owoc, jakim jest życie wieczne.

Czyż postawa Patronki dnia dzisiejszego może być dla nas jakimś wzorem urodzajnej roli, na której słowa Ewangelii wydają obfity plon? Święty Jan Paweł II, podczas beatyfikacji siostry Bernardyny Marii pod Krokwią w Zakopanem w 1997 roku powiedział, że ta duchowa córka św. brata Alberta Chmielowskiego - zapatrzona w Chrystusa szła wiernie za Nim, naśladując Go w miłości. Chciała zadośćuczynić każdej prośbie ludzkiej, otrzeć każdą łzę, pocieszyć choćby słowem każdą cierpiącą duszę. Chciała być dobrą zawsze dla wszystkich, a najlepszą dla najbardziej pokrzywdzonych. Mawiała: „ból bliźnich moich jest moim bólem”.

Czyż słowa te nie trafiły na ziemię żyzną? Albowiem nie chodzi tu wyłącznie o wypowiedziane słowa, lecz przede wszystkim o to, że słowa te wydały plon stokrotny... Chrystus siejąc prawdę swojej Ewangelii, słowa życia wiecznego, może także w nas przemienić to, co zniszczalne, ziemskie, doczesne na to, co niezniszczalne, wieczne, chwalebne.

Modlimy się o tę łaskę dla nas i także dla naszych Kolegów i Koleżanek, którzy zasnęli w Panu, odeszli do wieczności i - jak ufamy - śpią w pokoju. Oby ich imiona, odczytane na początku Mszy świętej, zostały zapisane w Księdze Życia. Nie pytajmy o to, jak zmartwychwstają umarli, w jakim ukażą się ciele, ale raczej módlmy się o to, by zmartwychwstali, by z duszą i ciałem doznali uwielbienia w Bogu. Oto niezawodna intuicja mądrości, której nie może nam zabraknąć, gdyż w przeciwnym razie aktualna byłaby przestroga św. Pawła: o, nierozumni, o, niemądrzy!

Siostry i Bracia, bądźmy mądrzy! W serdecznej modlitwie, rozszerzmy tę intuicję Bożej mądrości na Kolegów i Koleżanki, byłych mieszkańców Domu Studenckiego „Żaczek”, abyśmy kiedyś, przy końcu czasów, wspólnie radowali się ze wspaniałych owoców, jakie wydadzą zasiane w nas ziarna Ewangelii. Chciejmy więc być rolą żyzną, urodzajną, aby wydać stokrotny plon, o jakim mówi Chrystus w przypowieści. Przecież wiemy cóż ten plon oznacza! Chodzi wszakże o coś najbardziej zasadniczego, najważniejszego w całej naszej egzystencji - o zmartwychwstanie do życia wiecznego w królestwie niebieskim. Błagajmy więc miłosiernego Boga o łaskę szczęścia wiecznego dla nas i dla naszych przyjaciół żywych i umarłych. Niech spełnią się słowa wyśpiewanego przed chwilą refrenu: W światłości wiecznej będę widział Boga (por. Ps 56(55), 14c). Amen.